Materace do spania, łóżka

Agnieszka |

Nie mamy wątpliwości co do tego, że w chwili w której Twój wzrok napotkał napisany przez nas tekst, mnóstwo mieszkańców piątej co do wielkości planety Układu Słonecznego zwlekło się ze swych materacy do spania z poczuciem, że poprzedniej nocy po prostu fatalnie spało. I pół biedy, jeśli oznacza to, że telewizyjne charakteryzatorki będą musiały nałożyć podwójną warstwę korektora pod oczy prezentera pogody, sytuacja zaczyna robić się bardziej niebezpieczna, jeśli rzeczony mężczyzna- po skończeniu snucia nienaganną dykcją opowieści o wiatrach, przymrozkach i przewidywanej temperaturze odczuwalnej- wsiądzie za kierownicę samochodu. Tylko spróbuj to sobie wyobrazić- ziewający mechanicy samochodowi, rozkojarzone laborantki, pochylający się przez kilka godzin bez przerwy nad stołem operacyjnym chirurdzy z obolałymi plecami, rozdrażnieni szewcy, którym sprężyny ze złej jakości materacy do łóżka skutecznie uniemożliwiły wypoczynek, niemogące siedzieć dłużej niż kilkanaście minut z powodu bólu lędźwiowego odcinka kręgosłupa menedżerki wyższego i niższego szczebla, zawodowi pływacy o zaburzonej motoryce, nauczycielki francuskiego z błędnym spojrzeniem, piekarze dyskretnie masujący sobie obolałe karki i co najmniej jeden niewynegocjonowany kontrakt- jeśli stanęły Ci teraz przed oczami sceny, które George Romeo chętnie odkupiłby kręcąc swój kultowy „Świt żywych trupów” to niestety nie ma w tym wiele przesady. Naukowcy od wielu lat biją na alarm, że niedobór snu i jego zła jakość to podstępni skrytobójcy, którzy początkowo odbierają koncentrację, dobre samopoczucie, kondycję intelektualną i fizyczną, w zamian oferując bóle mięśni, stawów i obniżone możliwości umysłowe, by w końcu doprowadzić do poważnych schorzeń kręgosłupa czy będących bolączką XXI wieku chorób psychicznych- depresji i nerwicy. Oczywiście, tak jak i w kwestii odżywiania czy aktywności fizycznej (które wraz z higieną snu stanowią trzy najważniejsze filary tak zwanego „zdrowego trybu życia”) tak i w sprawie dobrego wypoczynku tajemnicą Poliszynela są informacje jak uniknąć brzmiących niczym wyjątki z Księgi Hioba skutków „złego snu”- większość z nas mogłaby długimi godzinami perorować o zaletach marszobiegów na świeżym powietrzu, wygłaszać peany na cześć chrupania marchwi i zaciekle bronić stanowiska, że warunkiem dobrego i zdrowego wypoczynku jest ośmiogodzinny, nieprzerwany sen. Dlaczego zatem na ulicach widuje się coraz więcej cierpiących na nadwagę, zmęczonych ludzi? 

Powodów może być kilka, my jednak pochylmy się nad tą ogromną grupą, której członkowie swą nieumiejętność przekucia teorii w praktykę tłumaczą brakiem czasu. Cóż, wielu trenerów i promotorów sportu dwoi się i troi, by udowodnić, że codzienną dawkę ruchu można z powodzeniem przemycać wykonując inne obowiązki lub ograniczając korzystanie z komunikacji miejskiej, wind, ruchomych schodów, etc. i rzecz tak samo ma się z w pocie czoła układającymi receptury na możliwie jak najmniej skomplikowane i zawierające maksimum wartości odżywczych dania dietetykami, jednak jakiej rady można udzielić człowiekowi, który przez brak czasu notorycznie nie dosypia? Niegłupim rozwiązaniem tego problemu mogłoby być zaimplantowanie z przedszkoli do wszystkich firm i instytucji pięknej tradycji drzemki zwanej też „leżakowaniem”, ale nie trzeba nawet szerzej komentować tego pomysłu, by wiedzieć jak bardzo jest dziś nierealny (niestety większość „pomieszczeń socjalnych” to urocze dziuple z czajnikiem elektrycznym i słoikiem ekspresowej kawy, a nie strefy relaksu z materacami do spania), najlepsze więc co można zrobić w sytuacji, gdy nie możemy sobie pozwolić na zwiększenie długości snu to sumienne zadbanie o jego jakość, czyli o otoczenie w jakim odpoczywamy, a przede wszystkim o posłanie na jakim codziennie się kładziemy. To właśnie nasze posłanie w 90% warunkuje dobre samopoczucie po przebudzeniu, a nie jego mityczna ośmiogodzinna długość (nawiasem mówiąc wielu znamienitych badaczy, jak na przykład amerykański znawca tematyki snu prof. Daniel Kripke, uważa, że nadmiar snu również może szkodzić, a przespanie ośmiu godzin nie zawsze jest konieczne do całkowitej regeneracji organizmu, która jest kwestią bardzo indywidualną i uwarunkowaną genetycznie, czego świadectwem jest istnienie sporego grona osób - podobno należeli do niego Napoleon i Winston Churchill- które jest w stanie „wyspać się” w trzy godziny). Nietrudno chyba bowiem odpowiedzieć na pytanie kto wypocznie lepiej- człowiek, który będzie spał przez pięć godzin na wygodnym materacu czy ten, który spędzi w objęciach Morfeusza dziesięć godzin na sienniku? 

Niestety, ponad połowa Ziemian ma nieodpowiednio dobrane lub mogłoby mieć lepsze materace do spania, a więc połowa spośród ludzi, których poznaliśmy i poznamy (a może nawet my sami), niezależnie od tego ile godzin na dobę poświęci na sen, nie ma praktycznie najmniejszych szans na właściwą regenerację organizmu, a jakie mogą być tego skutki wie już każdy, kto nie zaczął czytać tego tekstu od końca. W tym miejscu uprzedzamy działający nader sprawnie u zasadniczo wszystkich homo sapiens mechanizm zaprzeczenia (znasz ten głos, który pociesza Cię ciepłym: „Tobie się to nie zdarzy”, gdy stykasz się ze statystykami dotyczącymi śmiertelności w wyniku wypadków samochodowych czy oglądasz zdjęcia osmolonych płuc palacza? My też...) prośbą, byś doczytał ten tekst do końca nim uznasz, iż z pewnością nie piszemy o Tobie (masz w końcu całkiem znośną rozkładaną sofę, a może nawet prawdziwy materac do łóżka!). Przede wszystkim powody do obaw mają posiadacze wszelakich mebli „dwu-zadaniowych” pokroju tapczanów, wersalek czy sof, które w dzień służą jako meble do siedzenia i krótkotrwałego wypoczynku, a w nocy przeistaczają się w łóżka, bo o ile tę pierwsza funkcję mogą pełnić z powodzeniem, o tyle w tej drugiej zawsze będą zawodzić. Powiedzmy to sobie wprost- rozkładane kanapy to nie są materace do spania, tak jak deska do prasowania nie jest stołem, choć w wyjątkowych i awaryjnych okolicznościach może pełnić jego funkcje i być jego namiastką. Tapczany są meblami projektowanymi z myślą o siedzeniu, a więc silnym, punktowym nacisku, przez co są o wiele twardsze, niż wyroby nawet bardzo przeciętnego producenta materacy i absolutnie nie nadają się do spania na nich przez dłuższy czas. Niestety również nie wszyscy posiadacze materacy do łóżka mogą być spokojni, gdyż produktów tego typu dostępnych na rynku jest tak wiele, że bardzo ciężko bez fachowej pomocy dobrać ten odpowiedni dla siebie. Nie ma się co się oszukiwać, że materacowi do spania z hipermarketu (nawet tego budowlanego czy oferującego produkty do wyposażenia wnętrz) czy wielobranżowego sklepu (stacjonarnego czy internetowego), nie brakuje wiele, by móc równać się z tym zrobionym przez specjalizującego się tylko w tej wąskiej dziedzinie producenta i mimo iż najczęściej jego niższa cena mami nas wizją ubicia świetnego interesu to jednak jest duża szansa, że kupując taki wyrób przez wzgląd na jego słabszą jakość będziemy musieli go rychło wymienić. Zdajemy sobie sprawę, że konkluzja jaka nasuwa się po lekturze naszego tekstu może z początku wydawać się nieco brutalna- tak, jeśli nie masz dobrego, zakupionego u sprawdzonego producenta lub jego dystrybutora atestowanego materaca do łóżka to prawdopodobnie to na czym śpisz nadaje się jedynie do wymiany. 

Ale jest też dobra (a nawet lepsza!) wiadomość, którą niniejszym przekazujemy- tak, możesz się pozbyć lub zmniejszyć te uporczywe bóle pleców, migreny i poczucie rozdrażnienia po przebudzeniu, uświadom sobie tylko, że miejsce Twojego odpoczynku jest jednym z najważniejszych w domu i spoczywa na nim ogromna odpowiedzialność (przesypiamy ok. 20 lat swego życia i skoro dla większości ludzi poszukiwanie odpowiedzi na pytanie: „z kim?” jest sensem życia, to wiedza o tym: „na czym?” również powinna być niezmiernie ważna), nie można więc na nim oszczędzać i należy je traktować jak opłacalną inwestycję w swoje zdrowie i ogólny dobrostan. Rozumiemy, że zmienienie myślenia na temat, który dotąd był przez ogół społeczeństwa traktowany po macoszemu nie jest łatwe, ale można przeprowadzić ten zabieg płynnie i niemal bezboleśnie dzięki usłudze testowania, którą oferuje producent materaca Benet. Firma w swej ofercie zobowiązuje się dostarczyć tuż pod Twoje drzwi materac do spania swego wyrobu i udostępnić Ci go na okres 60 dni, podczas których możesz testować go w dowolny i najbardziej dogodny dla Ciebie sposób, nim podejmiesz ostateczną decyzje o inwestycji. Nie martw się, nie ma w tym żadnych haczyków, w przypadku Twojego ewentualnego niezadowolenia ekipa Beneta stanie na wysokości zadania i bez dąsów zabierze od Ciebie swój produkt. Brzmi co najmniej uczciwie, prawda? Zatem, nie chcąc mącić już tak pozytywnej, balsamicznie kojącej po lekturze naszego tekstu (w którym poruszaliśmy przecież niewesołe tematy) puenty dziękujemy za poświęcenie nam swego czasu i pozostawiamy Cię z retorycznym pytaniem o to czy aby na pewno, w dobie słusznego wykpiwania kojarzonych na siłę małżeństw, rozsądnym jest inwestowanie w materace do łóżka bez uprzedniego spędzenia na nich choć jednej nocy?