Blog

Materace termoelastyczne

O niewygodnych fotelach amerykańskich astronautów.



Co raz więcej ludzi decydując się na zakup nowego materaca lub wymianę swojego starego, wybiera materace z pianki termoelastycznej. Nic w tym dziwnego, są one bowiem szczytowym osiągnięciem branży, jednak mało kto zdaje sobie sprawę z tego, że być może nigdy nie poznalibyśmy niezwykłego uczucia jakie towarzyszy ich użytkowaniu, gdyby nie...NASA.


Prace nad tworzywem visco (zamienna nazwa pianki termoelastycznej, funkcjonująca również na polskim ryku), z którego zbudowane są dzisiejsze materace termoelastyczne, rozpoczęły się w latach 60. ubiegłego wieku, kiedy to astronauci poskarżyli się na niewygodne fotele, a dokładniej na fakt, iż podczas startu statku kosmicznego, działające na nich siły grawitacyjne w przykry sposób wgniatają ich w siedzenia. Naukowcy z NASA's Ames Research Center stworzyli więc syntetyczny materiał, który pod wpływem ciepła stawał się plastyczny i idealnie dopasowywał się do kształtu naciskającego na niego ciała otulając je i amortyzując, przy czym potrafił błyskawicznie powrócić do swej pierwotnej formy. Ten przełomowy wynalazek prędko został zaadaptowany do innych celów- pianka termoelastyczna świetnie sprawdziła się jako element przeciwodleżynowych łóżek medycznych dla obłożnie chorych pacjentów, a w końcu upomniała się o nią i branża wyposażenia wnętrz tworząc materace termoelastyczne.


O tym jak to właściwie jest lewitować.


Wrażenia płynące z użytkowania wspomnianych wyżej materacy termoelastycznych są tak niezwykłe i nieporównywalne z korzystaniem z jakichkolwiek innych, że osoby, które nigdy nie miały przyjemności ich przetestować często zwyczajnie nie są w stanie wyobrazić sobie jakie to uczucie, tym bardziej, że nie pomagają im w tym też pełne zachwytu metaforyczne komentarze świeżo upieczonych posiadaczy materaca z pianki termoelastycznej. Głosy o lewitowaniu, otuleniu, odpoczynku w chmurach czy stabilnym łóżku wodnym, które pojawiają się w przestrzeni publicznej są dla każdego użytkownika materaca termoelastycznego zrozumiałe, dla pozostałych mogą jednak znaczyć tyle co rzadkie narzecze jakiegoś egzotycznego języka. W takiej sytuacji oczywiście najlepiej jest przeprowadzić osobiste, empiryczne badania, czyli po prostu przespać się, przez przynajmniej tydzień, na materacu termoelastycznym (bardzo odradzamy wyrabianie sobie opinii na podstawie oględzin w sklepach, gdyż nie są one miarodajne, warto znaleźć firmę, która udostępnia swoje wyroby klientom, by mogli je przetestować we własnym domu i ma przejrzystą politykę ewentualnych zwrotów), jeśli jednak ktoś przed podjęciem tego kroku chciałby mieć jakiekolwiek pojęcie o tym czego może się spodziewać sięgając po materace termoelastyczne, powinien wyobrazić sobie, że kładzie się na miękkiej powierzchni, która ulega jego wszelkim, nawet najmniejszym ruchom, będąc jednocześnie na tyle zwartą, że jest w stanie podtrzymać każdy milimetr leżącego na niej ciała.


O tym czy memory foam jest leniwa, a visco jest fit.


Wysyp producentów materacy termoelastycznych pełnymi garściami czerpiących z dzieła naukowców NASA zaowocował dezorientacją klientów- pianka termoelastyczna występuje bowiem pod kilkoma zamiennymi nazwami, takimi jak memory foam, fit foam, visco czy pianka leniwa. Warto pamiętać o tym, że wszystkie te hasła opisują dokładnie jedną i tę samą rzecz, patrzmy więc na ręce tym, którzy nimi szafują lub próbują sugerować, że ich wyroby zawierają wszystkie te materiały na raz.


O tym gdzie jest haczyk.


Czytając kolejną publikację na temat niebiańskiego komfortu i zbawiennego wpływu na zdrowie, których rękojmią jest materac termoelastyczny można odnieść wrażenie, iż jest to twór idealny, wyzuty ze wszelkich wad, a jego użytkowanie to pasmo rozkoszy. Jesteśmy w stanie się z tym zgodzić, ale pod dwoma warunkami- pianka z której wykonany jest materac musi być naprawdę wysokiej jakości (niestety producent producentowi nie równy, zwracajmy więc uwagę na wielkość okresu gwarancji na materac termoelastyczny) i co ważniejsze, materac nie może być wykonany TYLKO z memory foam, a przede wszystkim pianka termoelastyczna nie może być powierzchnią na którą bezpośrednio będzie się kładł użytkownik. Jest to szczególnie istotne, gdyż łyżką dziegciu w beczce miodu cudownego odkrycia NASA jest fakt, iż visco, by uaktywnić swoje mimetyczne właściwości, absorbuje ciepło ludzkiego ciała w efekcie czego, sama się nagrzewa. Przy doborze materaca z pianki termoelastycznej kwestią kluczową jest sprawdzenie czy memory foam będzie czymś przykryta (najlepsi producenci na wierzchnią warstwę wybierają oddychający lateks, bo zapewnia on cyrkulację powietrza, a przez wzgląd na swoją elastyczność w żaden sposób nie zmniejsza funkcji fito foam), gdyż niestety, na fali mody na visco, nie brak sklepów, które sprzedają materace termoelastyczne bez żadnego dodatku, skazując tym samym swych klientów na- dosłownie - piekło.

Koszyk

Twój koszyk jest pusty.

Dokonaj swoich pierwszych zakupów